top of page

Wyniki wyszukiwania

Znaleziono 71 wyników za pomocą pustego wyszukiwania

  • Kontynuacja współpracy z Fundacją Drzewo i Jutro. Letnie i zimowe obozy dla dzieci - plany na 2026!

    W styczniu 2023 roku rozpoczęliśmy współpracę z Fundacją Drzewo i Jutro , która od tej pory wspiera nas finansowo w organizacji wyjazdów letnich i zimowych dla dzieci z rodzinnej pieczy zastępczej. Wyjazdy te, przygotowane w oparciu o trzy filary: sport, edukację i zabawę, okazały się wielkim sukcesem, przypadając do gustu zarówno uczestnikom, jak i ich opiekunom. Z wielką radością dzielimy się więc informacją, że nasza współpraca z Fundacją Drzewo i Jutro  będzie kontynuowana również w 2026 r. Obóz zimowy 2023 W lutym 2023 roku zorganizowaliśmy nasz pierwszy pilotażowy obóz zimowy dla dzieci z pieczy zastępczej z Polski i Ukrainy. Dzieci uczestniczyły w różnych aktywnościach sportowych, edukacyjnych i rekreacyjnych, takich jak jazda na nartach, pływanie oraz zwiedzanie lokalnych atrakcji. W tej edycji FDJ dofinansowała wyjazd 25 dzieci. Kwota dofinansowania FDJ: 50 000 zł Obóz letni 2023 Latem 2023 roku dzięki dofinansowaniu FDJ do wzięcia udziału w „Obozach Inspiracji” mogliśmy zaprosić aż 36 dzieci. Program wyjazdów obfitował w aktywności sportowe. Uczestnicy mieli okazję spróbować kajakarstwa, survivalu, gier RPG, a także spędzić czas na wieczorach z grami planszowymi i letnim kinie. W obozie brała również udział psycholog, która wspierała dzieci i wychowawców, a jej zadaniem była obserwacja uczestników oraz podejmowanie odpowiednich działań w reakcji na dane zachowania. Kwota dofinansowania FDJ: 80 000 zł Obóz zimowy i letni 2024 W 2024 roku kontynuowaliśmy z FDJ. W styczniu 28 dzieci z rodzinnej pieczy zastępczej wzięło udział w obozie zimowym, gdzie uczyły się jazdy na nartach i snowboardzie, brały udział w grach edukacyjnych i rozwijały swoje pasje. Latem 37 dzieci wyjechało na obóz sportowo-edukacyjny do Nowego Dworku. Program obozu skupiał się na zdrowym trybie życia, aktywności fizycznej, edukacji i zdrowym odżywianiu. Obóz sprzyjał integracji, a dodatkowo w jego kadrze był psycholog, dbający o dobrostan uczestników. Kwota dofinansowania FDJ w obu edycjach: 130 000 zł Obóz zimowy i letni 2025 W ubiegłym roku dzięki FDJ mogliśmy wysłać na letnie i zimowe wyjazdy łącznie 70 dzieci – 25 na ferie zimowe i 45 na obozy letnie. Również i tym razem program obozów został zaplanowany tak, aby łączyć aktywny wypoczynek z elementami edukacyjnymi i rozwojowymi. Uczestnicy brali udział w zajęciach sportowych, takich jak nauka jazdy na nartach i snowboardzie, a także w górskich wycieczkach, ogniskach oraz różnorodnych grach i zabawach integracyjnych. Ważnym elementem były również warsztaty rozwijające indywidualne zainteresowania i pasje dzieci oraz młodzieży. Kwota dofinansowania FDJ w obu edycjach: 150 000 zł Obóz zimowy i letni 2026 W 2026 roku kontynuujemy współpracę z FDJ! Już tej zimy dzięki wsparciu FDJ będziemy mogli wysłać 36 dzieci z rodzinnej pieczy zastępczej na 4 wyjazdy pełne niesamowitych przygód, a łączne wsparcie finansowe na wyjazdy zimowe i letnie w 2026 roku wyniesie 150 000 zł. Kwota dofinansowania FDJ w obu edycjach: 150 000 zł

  • Jak mądrze przekazać 1,5% podatku: przewodnik krok po kroku

    Przekazanie 1,5% podatku to prosty sposób, by realnie wspomóc organizacje pożytku publicznego, które działają w bliskich Ci obszarach. Wystarczy, że w swoim zeznaniu PIT wpiszesz numer KRS wybranej OPP, a urząd skarbowy automatycznie przekaże odpowiednią kwotę. Jak mądrze i bezpiecznie przekazać 1,5% podatku dla OPP…? Wyjaśniamy. Kto może przekazać 1,5% podatku? Przekazanie 1,5% podatku jest możliwe dla osób fizycznych, które rozliczają się z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). 1. Osoby zatrudnione na umowę o pracę, umowę zlecenie, umowę o dzieło Osoby, które uzyskują przychody opodatkowane według skali podatkowej (17% i 32%) i składają roczne zeznanie PIT-37, mogą wskazać wybraną OPP, której chcą przekazać 1,5%. 2. Emeryci i renciści Emeryci i renciści mogą przekazać 1,5%, jeśli złożą samodzielnie formularz PIT- 37 lub PIT- 36 lub skorzystają z PIT-OP . 3. Osoby prowadzące działalność gospodarczą Przedsiębiorcy, rozliczający się za pomocą PIT-36, PIT-36L lub PIT-28 (ryczałt) mają prawo przekazać 1,5% podatku. UWAGA – spóźnienie się z rozliczeniem i złożenie go po terminie skutkuje utratą prawa do przekazania 1,5%. 4. Rolnicy – jeśli uzyskują dochody opodatkowane PIT Rolnicy, których działalność rolnicza nie podlega opodatkowaniu PIT, ale którzy uzyskują dodatkowe dochody opodatkowane na zasadach ogólnych, np. z najmu, mogą skorzystać z możliwości przekazania 1,5%. Kto nie może przekazać 1,5% podatku? 1. Osoby, które nie mają obowiązku składania PIT Podatnicy, którzy nie składają rocznego zeznania podatkowego – na przykład dlatego, że nie uzyskali dochodu – nie mogą wskazać organizacji pożytku publicznego do przekazania 1,5% podatku. 2. Podatnicy bez podatku do zapłaty Kwota 1,5% obliczana jest od podatku należnego. Jeżeli po rozliczeniu rocznym podatek wynosi 0 zł, np. z powodu ulg, odliczeń lub wykazanej straty, przekazanie 1,5% nie jest możliwe. 3. Podmioty inne niż osoby fizyczne Mechanizm przekazania 1,5% dotyczy wyłącznie osób fizycznych. Spółki, fundacje, stowarzyszenia oraz inne osoby prawne nie mogą korzystać z tej formy wsparcia organizacji pożytku publicznego. 4. Osoby rozliczające się po ustawowym terminie Przekazanie 1,5% jest możliwe tylko wtedy, gdy deklaracja PIT zostanie złożona w obowiązującym terminie. Spóźnione rozliczenie powoduje, że urząd skarbowy nie uwzględni wniosku o przekazanie tej kwoty. Komu możesz przekazać 1,5% swojego podatku? Nie każda organizacja non-profit jest uprawniona do otrzymywania 1,5% podatku. Przekazanie 1,5% podatku jest możliwe  wyłącznie na rzecz wybranej organizacji pozarządowej ( NGO ), która posiada status organizacji pożytku publicznego (OPP). Status ten nadawany jest przez sąd i potwierdzony odpowiednim wpisem w Krajowym Rejestrze Sądowym, a każda OPP posiada własny numer KRS, który należy wpisać w odpowiedniej rubryce formularza PIT. Uzyskanie statusu OPP to dla organizacji duże wyróżnienie i szansa na pozyskanie środków, ale wiąże się również z dodatkowymi obowiązkami. Organizacje pożytku publicznego są zobowiązane do corocznego, szczegółowego sprawozdawania swojej działalności oraz sposobu wydatkowania otrzymanych funduszy, co zapewnia pełną transparentność wobec darczyńców i instytucji publicznych. W przypadku niespełnienia określonych wymagań organizacja może utracić status OPP.  Jak obliczyć 1,5% podatku? Przykład: jeśli Twój podatek należny wynosi 1550 zł, to 1,5% tej kwoty to 23,25 zł (0,015 * 1550 = 23,25) , które po zaokrągleniu daje 23,20 zł.  Wyliczona suma nie może przekroczyć 1,5% podatku należnego, dlatego zawsze musi zostać zaokrąglona w dół do pełnych dziesiątek groszy . 23,20 zł  to suma, która w tym przypadku zostanie przekazana wybranej organizacji pożytku publicznego.  Co dzieje się po złożeniu PIT-u? Proces przekazania środków z tytułu 1,5% realizuje urząd skarbowy, przekazując odpowiednią kwotę z podatku należnego na rachunek bankowy wskazanej organizacji pożytku publicznego. Dzięki temu po złożeniu PIT-u podatnik nie musi wykonywać żadnych dodatkowych działań ani przelewów. Przekaż swoje 1,5% zaufanej organizacji Wybierając organizację, której przekażesz 1,5% podatku, warto postawić na fundację, która działa transparentnie, lokalnie i realnie zmienia życie swoich podopiecznych. Fundacja Przystanek Rodzina  to organizacja pożytku publicznego, która od 2014 roku wspiera dzieci i rodziny zastępcze, znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej, oferując im konkretne formy pomocy- od wsparcia psychologicznego i edukacyjnego, po działania integracyjne i rozwojowe. Środki pozyskane z przekazania 1,5%   podatku są w Fundacji Przystanek Rodzina przeznaczane na wsparcie psychologiczne i psychiatryczne dla dzieci: konsultacje, terapie indywidualne, diagnozy specjalistyczne. Dzięki Twoje wsparciu fundacja może również objąć opieką psychologiczną i superwizją rodziców zastępczych.  Wszystkie swoje działania Fundacja na bieżąco opisuje na swojej stronie www i w social mediach, możesz również zapoznać się ze sprawozdaniem finansowym i merytorycznym fundacji za każdy poprzedni rok. Dzięki temu zyskujesz pewność, że Twoje 1,5% podatku dla OPP trafia tam, gdzie jest naprawdę potrzebny i przynosi długofalowe efekty. Przekazując 1,5% podatku Fundacji Przystanek Rodzina, wspierasz organizację, która nie tylko reaguje na bieżące potrzeby, ale także buduje bezpieczną przestrzeń rozwoju dla całych rodzin. To prosty gest, który nic Cię nie kosztuje, a może stać się realnym wsparciem dla tych, którzy go najbardziej potrzebują. Najczęściej zadawane pytania dotyczące przekazania 1,5% Jaka jest różnica między darowizną a 1,5% podatku? Darowizna jest dobrowolnym wsparciem przekazywanym z własnych środków i oznacza realny wydatek. 1,5% podatku to część podatku należnego, którą i tak podatnik musi odprowadzić do urzędu skarbowego. Wskazując OPP w formularzu PIT, podatnik jedynie decyduje, do kogo trafi ta kwota - bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Czy przekazanie 1,5% kosztuje mnie pieniądze? Nie, przekazanie 1,5% podatku nie wiąże się z żadnym dodatkowym kosztem. Jest to część podatku należnego, który i tak należy zapłacić. Jeśli podatnik nie wskaże żadnej OPP, pieniądze trafią do budżetu państwa.  Czy emeryci mogą przekazać 1,5%? Tak, emeryci również mają możliwość przekazania 1,5% podatku. Mogą to zrobić, jeśli samodzielnie złożą roczne zeznanie podatkowe, np. PIT-37 lub PIT-36, albo skorzystają z formularza PIT-OP. Co się stanie, jeśli nie wybiorę organizacji? Jeśli nie wybierzesz żadnej organizacji, cały podatek trafi do budżetu państwa i nie będziesz mieć wpływu na jego konkretne przeznaczenie. Czy mogę zmienić organizację po złożeniu PIT-u? Tak, można zmienić organizację pożytku publicznego już po złożeniu deklaracji PIT. Aby to zrobić, należy złożyć korektę zeznania podatkowego i wskazać w niej nowy numer KRS wybranej OPP. Aby zmiana numeru KRS została uwzględniona, należy pamiętać o tym, że korekta musi zostać złożona w ustawowym terminie na przekazanie 1,5% podatku (do 30 kwietnia). Czy 1,5% jest obliczane automatycznie? Tak, programy do rozliczenia PIT dokonują niezbędnych obliczeń i kwota 1,5% podatku jest wskazywana automatycznie na podstawie wysokości należnego podatku wykazanego w Twoim zeznaniu PIT.  Jaki jest termin przekazania 1,5% podatku? Deklaracje należy złożyć do 30 kwietnia roku następującego po roku podatkowym, którego dotyczy zeznanie.

  • Wsparcie dla rodzin zastępczych z Powiatu Wrocławskiego w 2025 r.

    Tylko w Powiecie Wrocławski w 2025r. nasza Fundacja objęła wsparciem 24 rodziny zastępcze, w tym: Rodzinne Domy Dziecka, Rodziny Zastępcze Spokrewnione, Rodziny Zastępcze Zawodowe, Niezawodowe oraz Specjalistyczne. Jak co roku staraliśmy się na bieżąco reagować na zgłaszane prośby oraz potrzeby rodzin zastępczych, dostosowując zakres i formy pomocy do ich aktualnej sytuacji. Podejmowane działania były planowane w taki sposób, aby realnie odpowiadać na codzienne wyzwania oraz potrzeby dzieci i ich opiekunów. Zakres udzielanego wsparcia obejmował m.in .: Wsparcie medyczne,  czyli pomoc w poszukiwaniu odpowiednich specjalistów oraz pokrywanie kosztów diagnoz, wizyt u lekarzy specjalistów, terapii psychologicznych i rehabilitacji dzieci. Pomoc prawną, czyli udzielanie niezbędnych porad prawnych oraz konsultowanie pism i wniosków przez Koordynatorkę ds. pomocy prawnej. Superwizję grupową dla Rodziców Zastępczych,  czyli współorganizację i pokrycie kosztów superwizji przez Fundację; dodatkowo część rodziców korzystała również z indywidualnych spotkań superwizyjnych. Wsparcie w obszarze edukacji,  czyli zapewnienie wyprawek szkolnych oraz organizacja korepetycji dla dzieci w ramach wolontariatu korepetycyjnego, wspierającego wyrównywanie zaległości edukacyjnych. Wsparcie rozwoju Rodziców Zastępczych,  czyli udział rodziców w V Konferencji na rzecz rozwoju rodzicielstwa zastępczego pt. „Wypalenie zawodowe rodziców zastępczych i usamodzielnienie młodzieży – perspektywy i wyzwania”, organizowanej przez Fundację. Rodzice brali również czynny udział w wybranych warsztatach tematycznych.  Pomoc w organizacji czasu wolnego i wypoczynku,  Fundacja wspierała rodziny w dostępie do różnych form spędzania czasu wolnego. Dzieci i opiekunowie brali udział w wydarzeniach takich jak Dzień Rodzicielstwa Zastępczego oraz Spotkanie Mikołajkowe, a także w warsztatach integracyjnych i rozwojowych. Szczególnym elementem wsparcia był udział dzieci w wyjazdach wypoczynkowych podczas ferii zimowych i wakacji letnich, które były współorganizowane i współfinansowane przez Fundację.   Darowizny rzeczowe, czyli przekazywanie rodzinom darów spożywczych, środków czystości, odzieży, zabawek, mebli oraz materiałów do drobnych remontów. Wsparcie w ramach wolontariatu fundacyjnego oraz wolontariatu pracowniczego,  które obejmuje aktywne zaangażowanie wolontariuszy w działania na rzecz rodzin zastępczych. Wolontariusze uczestniczą w pracach porządkowych, takich jak sprzątanie i porządkowanie przestrzeni domowych oraz ogrodowych, a także w wykonywaniu drobnych prac remontowych. Bieżące wsparcie zespołu Fundacji,  czyli regularny kontakt z rodzinami zastępczymi, diagnozowanie potrzeb, ustalanie zakresu pomocy oraz planowanie i koordynowanie działań wspierających, w tym m.in .: pomoc w transporcie dzieci do placówek medycznych, na zajęcia terapeutyczne oraz na wyjazdy organizowane w czasie ferii i wakacji, jak również pomoc w opiece nad dziećmi.  Dziękujemy wszystkim osobom za udzielone wsparcie, dzięki któremu mogliśmy skuteczniej działać na rzecz naszych podopiecznych. Zachęcamy jednocześnie do śledzenia naszych dalszych poczynań na rzecz rodzinnej pieczy zastępczej oraz do dołączania do naszej corocznej akcji #podarujferie , a także do przekazywania 1,5% swojego podatku na rzecz Fundacji Przystanek Rodzina (KRS0000495960).

  • Jak pomóc dzieciom z rodzin zastępczych w te Święta?

    Święta Bożego Narodzenia i Mikołajki to czas bliskości, radości i wzajemnego wsparcia. Dla wielu dzieci z rodzin zastępczych ten okres ma szczególne znaczenie — często to pierwsze święta spędzone w bezpiecznym domu, wśród nowych opiekunów, z którymi dopiero budują więź. Jako fundacja od lat wspieramy rodziny zastępcze, by ten czas był dla nich wyjątkowy, pełen ciepła i poczucia wspólnoty. W tym roku również zapraszamy do udziału w naszej świątecznej akcji. Jest wiele sposobów, by wnieść odrobinę magii w życie dzieci, które szczególnie jej potrzebują. 1. Wesprzyj naszą świąteczną zrzutkę    – podaruj dzieciom radość Najprostszą, a zarazem niezwykle skuteczną formą pomocy jest wsparcie naszej zrzutki . Zebrane środki przeznaczymy na zakup świątecznych prezentów dla dzieci oraz organizację wyjątkowego spotkania wigilijnego dla rodzin zastępczych. Każda wpłacona złotówka pozwala nam przygotować dla dzieci coś, co zapamiętają na długo — czy będzie to wymarzona zabawka, ciepła bluza, czy możliwość wspólnego świętowania. 👉 Jeśli możesz, dorzuć się do naszej zbiórki i spraw, że te Święta będą naprawdę wyjątkowe. 2. Zostań wolontariuszem podczas świątecznego spotkania Po raz kolejny organizujemy świąteczno- mikołajkowe spotkanie dla naszych rodzin zastępczych  Poprzednie edycje były przepełnione ciepłem, przyjaznymi uśmiechami i grudniową magią. W tym roku nasze spotkanie odbędzie się 6 grudnia we Wrocławiu  w Hotelu Terminal  przy ul. Rakietowej 33 . Szukamy osób, które chciałyby podarować dzieciom to, czego nie da się kupić — czas, uśmiech i dobrą energię. Podczas naszego spotkania świątecznego wolontariusze będą odpowiedzialni m.in. za: prowadzenie przygotowanych wcześniej animacji i zabaw, pomoc w organizacji warsztatów i atrakcji, wspieranie opiekunów w czasie wydarzenia, tworzenie atmosfery pełnej życzliwości i świątecznego ciepła. Jeśli lubisz pracę z dziećmi, masz w sobie dużo empatii i chcesz przeżyć wyjątkowy, świąteczny dzień — dołącz do nas ! Tutaj możesz zobaczyć, jak spotkanie wyglądało w ubiegłym roku. 👉 Zgłoś się jako wolontariusz i zostań częścią naszej świątecznej drużyny. 3. Dla firm – zostań Mikołajem dla całej rodziny Zapraszamy również firmy i organizacje, które chciałyby włączyć się w działania społeczne w tym szczególnym okresie. Możecie: objąć patronatem jedną lub kilka rodzin zastępczych, przygotować dla nich zestawy prezentowe lub paczki świąteczne, wesprzeć nas rzeczowo lub finansowo, zorganizować firmową akcję charytatywną na rzecz dzieci. To doskonały sposób, by zaangażować pracowników, wzmocnić firmową kulturę CSR i realnie pomóc rodzinom, które codziennie wykonują ogromną pracę opiekuńczą. 👉 Jeśli Twoja firma chciałaby dołączyć – skontaktujcie się z nami. Razem stworzymy coś pięknego. 4. Zrób zakupy świąteczne przez FaniMani.pl i przekaż nam darowiznę (bez dodatkowych kosztów!!!) Listopad i grudzień to miesiące, kiedy zakupy online stają się integralną częścią naszej codzienności. Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, Mikołajki oraz zakończenie roku skłaniają nas do poszukiwania idealnych prezentów, dekoracji świątecznych czy ciepłych ubrań na zimowe dni. Dzięki platformie FaniMani.pl  możesz wspierać Fundację Przystanek Rodzina, robiąc swoje codzienne zakupy online. Co ważne, możesz to zrobić, nie ponosząc dodatkowych kosztów ! Jak zacząć? To bardzo proste! Wystarczy, że: Wejdziesz na stronę FaniMani.pl  – zacznij od kliknięcia w link: FaniMani - Fundacja Przystanek Rodzina. Wybierzesz sklep  – na platformie znajdziesz listę ponad 1800 sklepów internetowych, w których możesz zrobić zakupy. Wybierz ten, w którym chcesz zrobić zakupy ( FaniMani - sklepy ) Kupujesz, jak zawsze  – po kliknięciu w odpowiedni sklep, zostaniesz zapytany o to, jaką organizację chcesz wesprzeć darowizną. Wskaż naszą fundację, a następnie zostaniesz przeniesiony na stronę sklepu. Kupujesz wybrane produkty, jak zwykle, bez żadnych dodatkowych kroków. Pomagasz bez dodatkowych kosztów!  – część wartości Twojego zakupu trafia na konto Fundacji Przystanek Rodzina. To naprawdę nic nie kosztuje – po prostu robisz zakupy, a Twoje zakupy pomagają! Pomoc na święta - dlaczego to takie ważne? Dzieci trafiające do rodzin zastępczych często mają za sobą trudne doświadczenia. Święta mogą stać się dla nich czasem, który pokaże, że dobro istnieje naprawdę. Że ktoś o nich pamięta. Że są ważne. Każda forma wsparcia — niezależnie od wielkości — ma znaczenie. Pomaga budować poczucie bezpieczeństwa i zaufania, daje dzieciom radość i pokazuje, że świat potrafi być życzliwy. Razem możemy stworzyć piękne Święta! Zapraszamy wszystkich, którzy chcą podarować dzieciom z rodzin zastępczych to, co najcenniejsze — radość, poczucie bezpieczeństwa i magię wspólnego świętowania. Dziękujemy, że jesteście z nami. Dzięki Wam możemy działać dalej. 🎄💛

  • Poszukiwany Fundraiser

    Kochani! Jestem nam miło ogłosić, że powiększamy nasz zespół i aktualnie poszukujemy osoby, która wesprze nas w działaniach fundraisingowych i zajmie stanowisko Fundraisera. Bardzo nam zależy na znalezieniu osoby, dla której misja naszej Fundacji będzie bliska i dzięki której będziemy mogli działać jeszcze szerzej. W związku z tym prosimy o posyłanie dalej w świat naszego ogłoszenia:) Osoby, które chciałyby wziąć udział w rekrutacji, prosimy o kontakt mailowy na: psf@fundraising.org.pl (rekrutację prowadzi dla nas Polskie Stowarzyszenie Fundraisingu . Zakres obowiązków: • pozyskiwanie partnerów biznesowych i darczyńców indywidualnych, • tworzenie i realizacja kampanii fundraisingowych, • organizacja wydarzeń charytatywnych (offline i online), • rozwój i utrzymywanie relacji z obecnymi partnerami, • poszukiwanie nowych źródeł finansowania, • współpraca przy tworzeniu materiałów promocyjnych. Wymagania: • minimum 2 lata doświadczenia w fundraisingu, sprzedaży B2B, PR lub marketingu, • umiejętność opowiadania historii i angażowania odbiorców, • wysokie kompetencje komunikacyjne i negocjacyjne, • samodzielność i dobra organizacja pracy, • znajomość języka angielskiego w stopniu komunikatywnym, • mile widziana znajomość sektora NGO. Warunki zatrudnienia: • umowa o pracę (z 3-miesięcznym okresem próbnym) lub kontrakt B2B, • wynagrodzenie: 8 000 – 12 400 zł brutto (w zależności od doświadczenia), • praca stacjonarna we Wrocławiu lub hybrydowa, • możliwość rozwoju i udziału w szkoleniach, • praca w zespole zaangażowanych osób, z realnym wpływem na życie dzieci i rodzin. Profil kandydata: Fundacja poszukuje osoby otwartej, komunikatywnej, z pasją do pracy w sektorze społecznym – kogoś, kto potrafi przekuwać pomysły w działania, a działania w wymierne efekty finansowe dla organizacji. Zgłoszenia należy przesyłać na adres: psf@fundraising.org.pl

  • Akcja "Powrót do szkoły"

    Koniec sierpnia i powroty z wakacji to niezaprzeczalny znak, że wielkimi krokami nadchodzi wrzesień, a razem z nim... SZKOŁA. Co roku organizujemy akcję, w ramach której staramy się odciążyć finansowo naszych rodziców zastępczych i pomóc im w skompletowaniu wyprawek szkolnych. Jak możesz pomóc? To bardzo proste! Wystarczy, że skontaktujesz się z nami i dostarczysz artykuły szkolne, a my skompletujemy je i przekażemy naszym dzieciom i młodzieży. UWAGA: To wcale nie muszą być duże ilości - serio, liczy się każdy zeszyt! Absolutnie nie musisz przekazywać nam gotowej wyprawki szkolnej lub hurtowej ilości artykułów szkolnych. Minimalna ilość przekazanych produktów nie istnieje, a każda darowizna jest dla nas tak samo cenna ! Czego potrzebują dzieci? W tym roku potrzebujemy artykułów szkolnych głównie dla młodzieży i nastolatków. Najpilniejsze są dla nas zeszyty (mamy pod opieką ponad 650 dzieci, tak więc każda ilość jest na wagę złota!). Pełna lista artykułów: plecaki piórniki  długopisy  akcesoria (cyrkle, linijki, ekierki, gumki, korektory, zakreślacze, kolorowe długopisy żelowe, temperówki, taśmy bezbarwne, kleje - w sztyfcie i zwykłe, plastelina, farby plakatowe i akwarele, pędzle itp.)  worki na kapcie i ubiór sportowy  śniadaniówki bidony z filtrami  nożyczki duże i małe  papier do drukarki bloki techniczne białe i kolorowe  zeszyty  Pomysł dla nowożeńców Coraz więcej par traktuje swój ślub jako okazję do tego, aby komuś pomóc. Wszak nie od dziś wiadomo, że razem możemy więcej, a im więcej gości weselnych, tym większa moc! Nowożeńcy coraz chętniej rezygnują z kolorowych bukietów i proszą gości weselnych o zakup produktów, które przekazują potem najbardziej potrzebującym. Jeśli bierzesz ślub w terminie okołowrześniowym i chcesz wesprzeć nasze dzieci (lub znasz taką parę), skontaktuj się z nami! Chętnie ustalimy szczegóły. Pomysł dla firm A jeśli jesteś firmą i zastanawiasz się, w jaki sposób zrealizować budżet przeznaczony na pomoc charytatywną, to wyprawki szkolne wydają się być świetnym rozwiązaniem! Skontaktuj się z nami, a ustalimy najbardziej odpowiednią formę pomocy. Kontakt Wszystkie osoby, które chciałyby pomóc nam w temacie wyprawek szkolnych, prosimy o kontakt (tel.  +48 691 598 350; kontakt@przystanekrodzina.pl ) Z góry dziękujemy za Waszą pomoc! <3

  • Projekt "Klucz do jutra" - wywiad z wolontariuszem

    Drugim wolontariuszem, który zechciał się z nami podzielić swoją historią i spojrzeniem na projekt "Klucz do jutra", jest Mariusz. Przypominamy, że "Klucz do jutra" to inicjatywa powstała z ramienia Fundacji EY , której celem jest profesjonalizacja i rozwój wolontariatu oraz pomoc w edukacji uczniom z pieczy zastępczej. Zachęcamy do przeczytania krótkiej rozmowy z Mariuszem. Jak trafiłeś do fundacji Przystanek Rodzina i dlaczego zdecydowałeś się zaangażować w projekt Klucz Do Jutra? W latach 2010–2022 byłem rodziną zastępczą dla dwóch chłopaków. Chłopcy szybko dorośli, usamodzielnili się, a ja poczułem, że mam więcej wolnego czasu, który chciałem dobrze wykorzystać. Po intensywnych latach rodziny zastępczej wróciłem myślami do wcześniejszego doświadczenia wolontariatu – przez 10 lat pomagałem dzieciom w domu dziecka w Kiełczowie. Wiedziałem, że praca z dziećmi daje mi radość i sens, więc postanowiłem wrócić do tego, co mnie zawsze napędzało. Zacząłem szukać organizacji wspierających rodziny zastępcze – i tak trafiłem na Fundację Przystanek Rodzina . Pomyślałem: „Szkoda, że nie znaliśmy ich wcześniej, gdy sami byliśmy rodziną zastępczą”. Bo to, co robią – realne wsparcie, obecność wolontariuszy, pomoc w trudnych momentach – jest dokładnie tym, czego kiedyś potrzebowaliśmy. I dokładnie tym, czym dziś sam mogę się zająć. Na czym dokładnie polega Twoja rola jako wolontariusza w tym projekcie? Jak wyglądają Twoje zajęcia z dziećmi? Pod moją opiekę trafiło trzech chłopaków- dwóch młodszych i jeden starszy, któremu miałem pomóc w nauce, gdyby pojawiły się jakieś problemy w szkole średniej. I rzeczywiście –  mieliśmy razem kilka takich spotkań, głównie przy przedmiotach technicznych, próbowaliśmy coś wspólnie ogarnąć. Natomiast młodsza dwójka radzi sobie całkiem nieźle – przynajmniej ciocia nie mówi nic o jakiejś potrzebie regularnej pomocy z konkretnych przedmiotów. Owszem, zdarzyło się, że razem czytaliśmy lektury, kiedyś nawet uczyliśmy się wiersza na pamięć. I powiem szczerze – dzieciaki są różne, ale z nimi naprawdę fajnie się to robiło. Potrafili się tym uczyć i bawić jednocześnie – jeden chciał się popisać, drugi też, ale w taki pozytywny sposób. Mam z tego naprawdę miłe wspomnienia. Tak naprawdę to zajmujemy się wszystkim po trochu – czasem nauką, ale głównie chodzi o to, żeby razem spędzać czas w sposób konstruktywny. Coś trzeba robić – a jak jeszcze można coś wspólnie poskładać, polutować, uruchomić i zobaczyć, że działa , to robi wrażenie. Można wtedy powiedzieć: „wow, zrobiłem to, udało się”, i to jest super satysfakcjonujące. Do tego dochodzą różne poboczne rzeczy – wyjścia, spacery, kino – to też są świetne momenty, które dają i mi, i dzieciakom dużo radości, takiego życiowego „powera”. Dla mnie to wszystko to coś naprawdę super, coś, z czego na pewno nie zamierzam rezygnować, ani teraz, ani w przyszłości. A chłopaki – mam wrażenie – tym bardziej nie. Jakie zagadnienia związane z elektroniką pokazujesz dzieciom? Generalnie nie stawiamy na jakąś super teoretyczną wiedzę – bardziej działamy praktycznie. Przychodzę z zestawem narzędzi, a właściwie to teraz chłopaki mają już swój własny, całkiem porządny zestaw – duży kuferek z trzema stacjami lutowniczymi i podstawowymi narzędziami. Wszystko jest przygotowane w koszyczkach, tak żeby każdy miał swój zestaw. Zazwyczaj przynoszę gotowe zestawy do złożenia – płytka, elementy, instrukcja. Rozkładamy się tam, gdzie akurat najlepiej – czasem w ich pokojach, czasem w kuchni, a latem to najchętniej na tarasie, na ławie. Każdy dostaje swój zestaw i krok po kroku, według instrukcji, składają jakieś proste urządzenia – np. zabawki, które grają, migają albo robią coś innego. Widać dużą różnicę w podejściu – na początku było sporo pytań, niepewności, ostrożności , a teraz? Przychodzę z zestawem, a chłopaki już go biorą na biurko i zanim zdążę cokolwiek powiedzieć, to mają pół rzeczy zrobione. Widać, że sprawia im to frajdę – bawią się tym i traktują jak przygodę. Nie ma nudy, bo cały czas robimy coś innego – raz elektronika, innym razem kino, gokarty z Łukaszem też się zdarzały. Nie było jeszcze sytuacji, żebyśmy nie wiedzieli, co robić. Czy miałeś moment, w którym poczułeś, że to, co robisz, naprawdę coś zmienia?   Tak, zdecydowanie. Nie zakładałem sobie, że muszę ich czegoś konkretnego nauczyć, np. elektroniki czy wzorów – nie o to tu chodzi. Najważniejsze jest to, co dzieje się pomiędzy  – relacja, obecność, wspólny czas. Kiedy widzisz, jak dzieciaki się cieszą na twój widok, chcą opowiadać, chwalić się tym, co zrobiły – to wtedy czujesz, że to wszystko ma sens. Każda taka chwila ładuje pozytywnie – ich i mnie. Nawet jeśli tylko razem „nic nie robimy”, to i tak to jest wartościowy czas. Jak mówi powiedzenie: „czas, który daje ci radość, nie jest czasem straconym”. I to naprawdę czuć za każdym razem.   Czy na początku miałeś jakieś obawy związane z wolontariatem?   Sam nie miałem obaw, ale słyszałem wiele historii, że ludzie rezygnują, bo nie radzą sobie emocjonalnie – że widzą trudne sytuacje dzieci i mocno to przeżywają. Ja do tego podszedłem inaczej – nie widziałem w nich „biednych dzieci”, tylko fajnych młodych ludzi, których warto poznać . Od początku traktowałem ich po prostu jak równych sobie – nie przez pryzmat problemów, tylko przez to, kim są.   Co daje Ci udział w tym projekcie? Czy czujesz, że też coś z tego wynosisz dla siebie?   Zdecydowanie tak. Dla mnie to już coś naturalnego – trochę jak oddychanie. To nie jest pierwsza taka aktywność w moim życiu i szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, żeby miało jej zabraknąć. Widzę, że dzieciakom to jest potrzebne – po ich uśmiechach, pytaniach „kiedy znowu przyjdziesz?”, po wspólnych pomysłach. Ale prawda jest taka, że mnie to daje równie dużo. To jest po prostu radość, energia, sens. Idziesz, spędzasz z nimi czas i czujesz, że naprawdę żyjesz .

  • Projekt "Klucz do jutra" - wywiad z wolontariuszką

    Jednym z projektów, które realizuje nasza fundacja jest projekt "Klucz do jutra". To inicjatywa powstała z ramienia Fundacji EY, której celem jest profesjonalizacja i rozwój wolontariatu oraz pomoc w edukacji uczniom z pieczy zastępczej. Do krótkiej rozmowy o wolontariacie i działaniach realizowanych w tym projekcie zaprosiliśmy jedną z wolontariuszek- Angelikę. 1. Jak trafiłaś do fundacji Przystanek Rodzina i dlaczego zdecydowałaś się zaangażować w projekt Klucz do jutra ? Chciałam zaangażować się w działalność charytatywną, a akurat moja firma brała udział w wolontariacie. Zauważyłam, że na firmowym profilu w mediach społecznościowych pojawiały się zdjęcia z hashtagiem #PrzystanekRodzina, więc postanowiłam sprawdzić, o co chodzi. Przeczytałam więcej informacji i poczułam, że to odpowiedni moment w moim życiu, żeby dołączyć do jakiejś organizacji i zacząć pomagać. To był czas świąt Bożego Narodzenia – taki wyjątkowy, sprzyjający refleksji i dobrym uczynkom. Skontaktowałam się z fundacją, od razu zgłaszając chęć udzielania korepetycji. Niedługo później odezwała się do mnie Krysia, umówiłyśmy się na kawę, opowiedziała mi więcej szczegółów, a potem odbyło się już pierwsze spotkanie z rodziną. 2. Na czym dokładnie polega Twoja rola jako wolontariusza w tym projekcie? Jak wyglądają Twoje zajęcia z dziećmi? Obecnie spotykam się z dziewczynką raz w tygodniu – zazwyczaj na godzinę lub półtorej. Ma około 9 lat i wspieram ją głównie w nauce matematyki, która sprawia jej największe trudności. Pracujemy razem nad zadaniami, ale staram się też wprowadzać nowoczesne metody nauki – na przykład uczymy się przez gry planszowe, jak „tabliczka mnożenia”. To pomaga jej się zaangażować i nie nudzić. Dzieci w pieczy zastępczej często mają trudności z koncentracją, więc łączymy naukę z elementami zabawy – układamy puzzle, gramy w jej ulubione gry albo rysujemy, bo bardzo to lubi. Staram się, żeby te spotkania były zrównoważone – trochę nauki i trochę przyjemności. 3. Jak dzieci reagują na zajęcia? Czy widać, że coś szczególnie je ciekawi? Myślę, że najbardziej cieszy je ta część spotkania, w której mogą się pobawić i porozmawiać o swoim codziennym życiu – o tym, co im się przydarzyło, co czują. Najważniejszy jest dla nich kontakt z drugą osobą, indywidualne podejście i poczucie, że ktoś skupia na nich uwagę. To chyba daje im największą wartość. 4. Czy masz jakąś wyjątkową historię z zajęć, którą zapamiętasz na długo? Tak, była taka bardzo wzruszająca sytuacja. Moja podopieczna przyniosła ćwiczenia z religii i zaczęłyśmy je razem odrabiać. Jedno z zadań polegało na napisaniu podziękowania dla Boga. Kiedy na chwilę się odwróciłam, ona napisała: „Dziękuję za to, że moi rodzice żyją i że mój tata żyje, mimo że spadł z 8. piętra.” To było bardzo poruszające – dziewczynka, mająca 9 lat i będąca w pieczy zastępczej, napisała coś tak głębokiego i emocjonalnego. 5. Czy miałaś moment, w którym poczułaś, że to, co robisz, naprawdę coś zmienia? Tak, zdecydowanie. Najbardziej odczułam to podczas wspólnych wyjść z moją podopieczną, na przykład na lody. To budowało między nami więź. Poczułam, że mogę zmienić jej świat nie tylko poprzez naukę, ale też przez obecność – to, że na mnie czeka, że mnie potrzebuje. Udział w wydarzeniach, jak festyn z okazji Dnia Rodzicielstwa Zastępczego czy kolacja wigilijna, też bardzo mnie poruszył. Widać wtedy, jak wiele osób działa razem w jednym celu – to daje poczucie sensu. 6. Czy miałaś wcześniej jakieś doświadczenie w pracy z dziećmi lub prowadzeniu zajęć edukacyjnych? Nie, jedynie jako nastolatka opiekowałam się dzieckiem sąsiadki. Mam też dwójkę rodzeństwa i dwie siostrzenice, więc dzieci zawsze były gdzieś blisko mnie. Lubiłam się z nimi bawić i im pomagać, ale było to głównie w kręgu rodzinnym. 7. Czy na początku miałaś jakieś obawy związane z wolontariatem? Jak udało Ci się je przełamać? Bałam się, że za bardzo się przywiążę – że zbuduję z dzieckiem bardzo silną więź i trudno mi będzie się emocjonalnie odciąć. Ale z czasem nauczyłam się to rozdzielać – zbudowałyśmy relację, ale nie zabieram tych emocji ze sobą do domu. 8. Jak przygotowujesz się do zajęć z dziećmi? Masz gotowe scenariusze, czy raczej działasz spontanicznie? Działam raczej spontanicznie. Pytam ją, z czym ma największy problem, przeglądam jej podręczniki i wtedy wiem, na czym się skupić – czy to matematyka, czy język polski. Gdy zauważyłam trudności z matematyką, kupiłam specjalne ćwiczenia i szukałam multimedialnych materiałów w internecie, żeby ją zaciekawić. Kupiłam też gry edukacyjne. Staram się, żeby było ciekawie. 9. Co daje Ci udział w tym projekcie? Czy czujesz, że też coś z tego wynosisz dla siebie? Zdecydowanie. Daje mi to ogromną satysfakcję – czuję, że nie tylko pomagam, ale też naprawdę zmieniam czyjeś życie na lepsze. Poznałam też wiele osób, z którymi dzielę wspólne wartości. Nawiązały się nowe przyjaźnie i to też jest dla mnie bardzo cenne. 10. Często ludzie myślą, że wolontariat to poświęcenie, obowiązek, coś trudnego. Jak Ty to widzisz? Czy zgadzasz się z takim podejściem? Nie zgadzam się. Oczywiście, to jest odpowiedzialność, ale dla mnie to przede wszystkim odskocznia od codzienności. W momentach, kiedy miałam stresującą pracę czy inne trudności, te spotkania dawały mi radość i poczucie spełnienia. 11. Jak wygląda Twoje łączenie wolontariatu z codziennym życiem i innymi obowiązkami? Czy trudno znaleźć na to czas? Myślę, że czas zawsze się znajdzie. To tylko godzina, półtorej tygodniowo – zamiast scrollować telefon, można poświęcić ten czas na coś wartościowego. W moim przypadku dodatkowym ułatwieniem było to, że rodzina, z którą współpracowałam, mieszkała niedaleko mojej pracy. Wystarczyły dwa przystanki, żeby dotrzeć na miejsce, i mogłam potem spokojnie wrócić do domu. W praktyce to nie zajmowało więcej czasu niż stanie w korkach. 12. Co powiedziałabyś osobom, które zastanawiają się nad zaangażowaniem w taki projekt, ale boją się, że to nie dla nich? Powiedziałabym, żeby spróbować. Tylko wtedy można się przekonać, jak bardzo wartościowe to doświadczenie. Wolontariat może wnieść dużo dobrego w nasze życie – uczy, rozwija i daje ogromną satysfakcję. Lepiej skupić się na potencjalnych pozytywach niż na obawach, bo moim zdaniem minusów po prostu nie ma. 13. Czy masz jakieś plany na rozwijanie swoich zajęć z dziećmi lub inne pomysły na wolontariat? Tak, wolontariat zainspirował mnie do rozwoju w kierunku pracy z dziećmi. Zaczęłam interesować się psychologią dziecięcą, czytam dużo książek na ten temat. Myślę nawet o tym, żeby w przyszłości związać z tym swoją drogę zawodową. 14. Jak jednym zdaniem opisałabyś swoje doświadczenie jako wolontariusz w fundacji Przystanek Rodzina? To doświadczenie, które uczy kontaktu z dziećmi, pokory wobec życia i sprawia, że zaczyna się doceniać to, co się ma – coś, czego nie da się zdobyć w inny sposób.

  • Rodzina zaprzyjaźniona cz. 1 - Jak przygotować swoją rodzinę na rolę rodziny zaprzyjaźnionej?

    Rodzina zaprzyjaźniona to osoba lub grupa osób, które na zasadzie wolontariatu wspierają dziecko znajdujące się w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Decyzja o zostaniu rodziną zaprzyjaźnioną to akt wielkiej odpowiedzialności, otwartości i chęci niesienia pomocy. Dziecko, choć nie jest formalnie członkiem rodziny, wchodzi w stały kontakt z opiekunami, którzy stają się dla niego wsparciem emocjonalnym i społecznym. To wyjątkowa rola, która wymaga nie tylko serca, ale także odpowiedniego przygotowania. Oto kilka kroków, które warto podjąć, by jak najlepiej przygotować swoją rodzinę na rolę rodziny zaprzyjaźnionej. 1. Powiadomienie rodziny o nowym członku Zanim zdecydujemy się na rolę rodziny zaprzyjaźnionej, warto porozmawiać o tym z resztą rodziny. Włączenie dziecka do codziennego życia oznacza, że będzie ono częstym gościem w domu. Należy więc powiadomić partnera, dzieci i innych członków rodziny, by byli świadomi, że ich codzienne plany mogą się zmieniać. Dziecko będzie uczestniczyć w rodzinnych wydarzeniach, spotkaniach, a także w codziennych obowiązkach, co wpłynie na organizację życia domowego. Ważne jest, by wszyscy byli otwarci na tę zmianę i przygotowani do podjęcia nowych ról w tej sytuacji. 2. Uwzględnianie dziecka w planach urlopowych i weekendowych Dziecko z placówki opiekuńczo-wychowawczej, mimo że nie staje się formalnie członkiem rodziny, często będzie wymagało regularnego kontaktu i wsparcia. W związku z tym, warto uwzględnić je w planach urlopowych i weekendowych. Jeśli planujemy wyjazd, warto zaplanować tak, by dziecko mogło dołączyć lub przynajmniej miało zapewnioną opiekę w tym czasie. Częste kontakty z dzieckiem nie ograniczają się tylko do codziennych spotkań – ważne jest, by rodzina była elastyczna i gotowa na zmiany w planach. 3. Zbudowanie siatki kontaktów Rodzina zaprzyjaźniona powinna być gotowa nie tylko na wsparcie emocjonalne, ale także na różne wyzwania związane z wychowywaniem dziecka, zwłaszcza jeśli dziecko przechodzi przez trudności wychowawcze lub emocjonalne. Z tego powodu warto zbudować siatkę kontaktów, w tym powiadomić przyjaciół o dziecku oraz o ewentualnych problemach, które mogą wpłynąć na jego zachowanie. Warto, by ci bliscy byli świadomi sytuacji i mogli reagować, jeśli dziecko będzie wymagało szczególnego wsparcia. Przyjaciele mogą również okazać pomoc w trudniejszych chwilach. 4. Kontakty do lekarzy i specjalistów Dziecko w placówce opiekuńczo-wychowawczej może mieć za sobą różne doświadczenia, które wpłynęły na jego stan zdrowia psychicznego i fizycznego. Warto więc zebrać kontakty do lekarzy specjalistów, takich jak psycholodzy, terapeuci, lekarze pediatrzy czy psychiatrzy, którzy będą mogli udzielać wsparcia dziecku w razie potrzeby. Dobrze jest znać historię zdrowia dziecka, aby móc szybko reagować w przypadku nagłych problemów zdrowotnych lub emocjonalnych. Takie przygotowanie pozwala na efektywniejszą pomoc i zapewnienie dziecku odpowiedniej opieki. 5. Elastyczność i gotowość na trudne chwile Rola rodziny zaprzyjaźnionej nie kończy się na wsparciu emocjonalnym i organizacyjnym. Dziecko, które przechodzi przez trudne doświadczenia, może mieć momenty, w których będzie wymagało dodatkowej uwagi. Może to wpłynąć na jego zachowanie, a więc na codzienne funkcjonowanie rodziny. Ważne jest, by przygotować się na te trudne chwile i być elastycznym. Warto pamiętać, że wspieranie dziecka to długofalowy proces, który wymaga cierpliwości i empatii. 6. Przestrzeń emocjonalna i fizyczna Warto również przygotować się na to, by stworzyć dziecku odpowiednią przestrzeń zarówno emocjonalną, jak i fizyczną. Jeśli w domu są inne dzieci, warto omówić, jak wprowadzić nową osobę do życia rodzinnego, w jaki sposób będzie dzielona uwaga i jakie będą zasady współżycia. Wspólne posiłki, zabawa czy nauka to momenty, które pomagają dziecku poczuć się częścią rodziny, ale również wymagają przemyślenia, jak zorganizować przestrzeń w domu i czas, by każdy czuł się komfortowo. Artykuły na blogu, które mogą Ci się spodobać: Rodzina zaprzyjaźniona cz.2 - Jak zostać rodziną zaprzyjaźnioną? Przewodnik krok po kroku

  • Rodzina zaprzyjaźniona cz.2 - Jak zostać rodziną zaprzyjaźnioną? Przewodnik krok po kroku

    W Polsce tysiące dzieci przebywają w placówkach opiekuńczo-wychowawczych i rodzinach zastępczych. Wielu z nich brakuje stałych, bliskich relacji z dorosłymi. Nie każdy może zostać rodziną zastępczą, ale każdy – kto ma dobre intencje i czas – może zostać rodziną zaprzyjaźnioną. To forma zaangażowania, która nie wymaga przeprowadzki czy opieki 24/7, ale może zmienić życie dziecka. Poniżej dowiesz się, jak zostać rodziną zaprzyjaźnioną krok po kroku, gdzie się zgłosić i na czym dokładnie polega ta rola. Kim jest rodzina zaprzyjaźniona? Rodzina zaprzyjaźniona to osoba lub rodzina, która regularnie utrzymuje kontakt z dzieckiem umieszczonym w pieczy zastępczej – najczęściej w domu dziecka lub rodzinie zastępczej. Taka relacja: opiera się na spotkaniach, wspólnym czasie, rozmowach, nie wiąże się z przejęciem opieki prawnej ani obowiązków wychowawczych, daje dziecku wsparcie emocjonalne, poczucie przynależności i namiastkę normalności. Rodzina zaprzyjaźniona staje się kimś bliskim, do kogo dziecko może zadzwonić, kogo może odwiedzić na weekend, z kim pojedzie na ferie czy spędzi święta. Czasem to właśnie ta relacja okazuje się najbardziej stabilną i wartościową w jego życiu. Jak zostać rodziną zaprzyjaźnioną? Krok po kroku 1. Zgłoś się do odpowiedniej instytucji Gdzie się zgłosić? W Polsce nie ma jednolitych procedur – zasady mogą się różnić w zależności od miasta czy powiatu. Kandydatów kwalifikują różne instytucje: domy dziecka (rozmowy z dyrektorem, psychologiem, pedagogiem), powiatowe centra pomocy rodzinie (PCPR), ośrodki pomocy społecznej, ośrodki adopcyjne (czasem przeprowadzają wywiad środowiskowy), organizacje pozarządowe, które współpracują z placówkami opiekuńczymi. W każdej z tych instytucji otrzymasz wszystkie niezbędne informacje, a pracownicy przeprowadzą Cię przez dalszy proces. UWAGA: Jeśli w danym domu dziecka usłyszycie, że nie ma możliwości, aby stać się rodziną zaprzyjaźnioną dla dziecka, zapytajcie o możliwość wolontariatu. 2. Spotkania, rozmowy, weryfikacja Po zgłoszeniu się, przechodzisz proces weryfikacji, który może obejmować: rozmowę kwalifikacyjną (indywidualnie lub w grupie), spotkania z psychologiem i pedagogiem, szkolenie (zwykle krótkie, często indywidualne), wywiad środowiskowy – odwiedziny pracownika w Twoim domu. To etap, który pozwala ocenić Twoją gotowość do nawiązania relacji z dzieckiem i daje Ci przestrzeń na zadanie pytań i rozwianie wątpliwości. 3. Spotkania z dzieckiem Po pozytywnej kwalifikacji rozpoczyna się etap spotkań z dzieckiem. Najczęściej odbywają się one: w placówce lub pod opieką opiekunów, stopniowo, by zbudować relację i zaufanie, w uzgodnieniu z wychowawcami. Z czasem, gdy relacja się rozwija, możesz zabierać dziecko na wyjścia, a następnie – za zgodą sądu – zapraszać je do swojego domu. 4. Wniosek do sądu i „urlopowanie” dziecka Gdy relacja się umocni, a placówka ją zaakceptuje, składasz wniosek do sądu rodzinnego o tzw. urlopowanie dziecka. To formalna zgoda na zabieranie go do swojego domu – np. na weekendy, święta czy wakacje. Jaką rolę pełni rodzina zaprzyjaźniona w życiu dziecka? Rodzina zaprzyjaźniona nie zastępuje rodziców, ale może być kimś najbliższym. W wielu przypadkach to właśnie ona: buduje z dzieckiem długotrwałą, stabilną więź, daje mu poczucie bezpieczeństwa, domowego ciepła, zainteresowania, zaspokaja potrzeby emocjonalne, których dziecko często nie doświadcza nawet w rodzinie biologicznej. To osoba, na którą dziecko może liczyć – która dotrzymuje słowa, odbiera telefon, zaprasza na urodziny, wspiera w nauce, po prostu jest. Warto pamiętać: Rodzina zaprzyjaźniona nie daje dziecku fałszywej nadziei na adopcję – od początku trzeba jasno określić granice tej relacji. Ale nawet bez formalnych więzów może być dla dziecka źródłem siły, inspiracji i poczucia bycia ważnym. FAQ – najczęściej zadawane pytania Czy muszę mieć własne dzieci, żeby zostać rodziną zaprzyjaźnioną? Nie – wystarczy, że masz czas, stabilność i chęć zbudowania więzi z dzieckiem. Czy muszę coś podpisywać? W zależności od instytucji – może być to zgoda na udział w spotkaniach, czasem umowa wolontariacka. Ostatecznie potrzebna będzie zgoda sądu. Czy to zobowiązanie na lata? Nie ma określonego czasu, ale najlepiej, gdy relacja jest stała i długofalowa – dziecko potrzebuje kogoś, kto nie zniknie po kilku tygodniach. Gdzie się zgłosić? Zacznij od kontaktu z jedną z lokalnych instytucji: Dom dziecka – zapytaj o możliwość zostania rodziną zaprzyjaźnioną lub odbycia wolontariatu, PCPR (Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie), MOPS/GOPS, ośrodek adopcyjny, lokalne fundacje i stowarzyszenia działające na rzecz dzieci z pieczy zastępczej. Artykuły na blogu, które mogą Ci się spodobać: Rodzina zaprzyjaźniona cz. 1, czyli jak przygotować swoją rodzinę na nową rolę?

  • Rozmowa o rodzicielstwie zastępczym w Radio Wrocław (nagranie + transkrypcja)

    W ostatnim czasie znów mieliśmy przyjemność spotkać się z Markiem Obszarnym w Radiu Wrocław i odbyć rozmowę o rodzicielstwie zastępczym. Tym razem w studio gościły Małgorzata Sawicka, prezeska Fundacji Przystanek Rodzina, oraz dwie mamy zastępcze: Joanna Komorowska i Danuta Bartosiewicz. Poniżej zamieszczamy nagranie rozmowy, a dowiecie się z niej m.in :  o tym, jak wyglądał kurs dla kandydatów na rodziców zastępczych i jak wyglądały praktyki  o tym, jak zrodził się pomysł na to, aby założyć Fundację i pomagać rodzinom zastępczym  o letnich i zimowych wyjazdach, które organizujemy dla dzieci oraz o działaniach integrujących rodziny zastępcze, takich jak imprezy świąteczne czy pikniki  ... i wiele, wiele innych :) Jeśli chcecie zapoznać się z artykułami i audycjami, w których mieliśmy okazję wystąpić w ostatnim czasie, zapraszamy do TEJ zakładki. Zapraszamy do odsłuchania nagrania ostatniej rozmowy: Poniżej zapis rozmowy: Marek Obszarny, witam Państwa bardzo serdecznie w Radiu Wrocław. Teraz czas dla organizacji pożytku publicznego. Dzisiaj porozmawiamy o Fundacji Przystanek Rodzina.   Jestem w gronie trzech pań. Jest pani Małgorzata Sawicka, prezeska Fundacji Przystanek Rodzina. Dzień dobry.   Dzień dobry. Jest pani Joanna Komorowska. Dzień dobry.   Dzień dobry. Jest pani Danuta Bartosiewicz. Dzień dobry.   Dzień dobry. Za chwilę Państwu powiem, dlaczego pani Joasia i pani Danusia są z nami, ale najpierw poproszę panią prezes o to, żeby przybliżyła nam Fundację. Kiedy powstaliście? Dlaczego powstaliście? Co robicie? Fundacja powstała w 2014 roku.   Działamy już ponad 11 lat i powstaliśmy z potrzeby. Założycielami fundacji byli rodzice zastępcze, kandydaci na rodziców zastępczych, którzy w 2013 roku ukończyli kurs dla kandydatów na rodziców zastępczych i w powiecie, w którym mieszkaliśmy, nie było dzieci dla nas. My czekaliśmy na te dzieci, czekaliśmy, a ponieważ w trakcie kursu korzystaliśmy z praktyk urodzin zastępczych, to co bardzo mocno wybrzmiało podczas tych praktyk, to właśnie potrzeba pomocy.   I ponieważ jeden z naszych ojców zastępczych był, kandydatów na ojca zastępczego, był właśnie takim bardzo innowacyjno podchodzącym do życia człowiekiem, stwierdził, no to w takim razie załóżmy Fundację. No i tak od pomysłu do przemysłu była krótka droga. Już po pół roku przygotowań bardzo szczegółowych, bardzo dokładnych w styczniu 2014 roku została zawiązana Fundacja.   Ja byłam współzałożycielką, ale też współfundatorką. Rodzice, ci kandydaci byli właśnie fundatorami pierwszymi. No i od tamtego czasu działamy nieustannie, pomagamy.   No i obchodzicie teraz okrągłą 11. rocznicę. Tak jest.   A co to znaczy, że niezbędna jest pomoc? Że to okazało się po tych praktykach w rodzinach zastępczych. Tak naprawdę jest system, który funkcjonuje w naszym kraju i który okazuje się być niewystarczający, żeby nie powiedzieć niewydolny. Żeby wychować dziecko, które zostało odebrane z różnych powodów z rodziny biologicznej, temu dziecku musimy, oprócz tego, że zapewniamy mu dom, zapewniamy mu nowych opiekunów, mamy tatę zastępczych, to jeszcze oprócz tego trzeba mu zapewnić diagnozy, trzeba mu zapewnić szkoły, trzeba mu zapewnić odpowiednie rzeczy, które są tak naprawdę dostosowane do potrzeb tych wszystkich dzieci.   A wiemy jak to u nas funkcjonuje. Żeby dostać się do lekarza trzeba czekać miesiącami. Żeby dostać się na diagnozę trzeba czekać miesiącami, żeby nie latami.   Do specjalistów czasami czekamy po półtora roku. I tak naprawdę rodziców zastępczych, z którymi się spotykaliśmy, zwyczajnie nie było stać na to, żeby na tego typu różnego rodzaju działania mieć pieniądze i żeby korzystać z tej formy pomocy, która jest w tym czasie, kiedy dziecko dostajemy, najbardziej potrzebna. Nie powiem o terapiach różnych specjalizowanych, dostosowanych do potrzeb dzieci.   Więc nasza fundacja zaczęła działać, zaczęła po prostu zbierać z wszelkimi możliwymi sposobami pieniądze na to, żeby w ten sposób wspierać właśnie rodziny zastępcze. Czyli jeśli dobrze rozumiem, to trzeba było pieniędzy na lekarza, specjalistę, żeby pójść do niego prywatnie, ponieważ czekając na tego z Narodowego Funduszu Zdrowia, to mogłoby być za późno dla takiego rodziciefa. Tak, dokładnie.   Po pierwsze trzeba go wyszukać, po drugie trzeba za niego zapłacić. I to wszystko tak naprawdę zaczęliśmy robić jako osoby wspierające. Te, które nie miały dzieci, a miały czas.   I dalej to jest główne zadanie, zbieranie pieniędzy i później ich rozdział. Na ten moment naszym głównym zadaniem to jest pomoc. Pieniądze to jest coś, dzięki czemu możemy pomagać tak naprawdę, ale też pomagamy przez wolontariat.   Nie tylko i wyłącznie przez finansowanie różnego rodzaju wizyt. My też pomagamy przez organizację czasu wolnego dla dzieci. Organizujemy naszym dzieciom wyjazdy na ferie, na wakacje, na weekendy, na święta.   A to proszę opowiedzieć, gdzie dzieci wyjeżdżają? Dzieci na przykład teraz w ostatnie ferie miały zorganizowane cztery różne wyjazdy. Jeden był taki trochę survivalowo-narciarski. On był w Kowarach.   I to był bardzo piękny obóz zorganizowany przez organizację Trzy Pióra spod Wrocławia. A drugi obóz był typowo snowboardowy. Taki specjalistyczny dla dzieci.   Tam pojechały akurat dzieci ze Śląska, bo to było podczas ferii śląskich. W tym czasie akurat nam terminy zgrały się. No i to był typowo organizowany taki dobry obóz snowboardowy.   No to proszę opowiedzieć, jak się dostać na taki na przykład obóz survivalowy? Trzeba być tutaj rodziną, która tak naprawdę współpracuje z naszą fundacją. I dzieci, które mają tego typu pasje. My też szukamy dzieci, które po prostu chcą robić coś więcej.   Bo to nie jest tak, że każde dziecko będzie jeździło na snowboardzie, czy każde dziecko będzie jeździło na nartach, czy każde dziecko będzie się wspinało na ściankę wspinaczkową. My dobieramy te dzieci, też szukamy u nich tych pasji. Próbujemy je rozwijać.   Więc do tego są nasze koordynatorki. Nasze tutaj osoby, które często wolontarystycznie, najczęściej wolontarystycznie po prostu utrzymują kontakt z rodziną, poznają dzieci, poznają ich potrzeby, możliwości. I w ten sposób potem sobie współpracujemy z rodziną i też oferujemy różnego rodzaju pomoc.   My wysyłamy około, w tym roku na ferię wysłaliśmy setkę dzieci. Na wakacje letnie chcemy wysłać 140 dzieci. I to jest tylko, ponieważ dzieci mamy prawie 600 pod opieką.   I to są dzieci w różnym wieku. Od noworodków do 23 roku życia. Chyba mamy najstarszą dziewczynę.   Więc jest to rozstrzał wiekowy duży i ogrom dzieci jest. To nie jest tak, że wszystkie dzieci pojadą, ale pojadą te dzieci, które rzeczywiście mają pasję, mają potrzebę, ale też czasami rodzice mają potrzebę czasu wolnego. Bo oprócz tego, że my wysyłamy dzieci na tydzień, na 10 dni na ferię czy na wakacje.   Dzieci mają wspaniały czas. To jeszcze oprócz tego nasi rodzice mają też czas na wytchnienie. I to jest też jeden z naszych celów.   Czyli dać chwilę wytchnienia, oddechu rodzicom zastępczym, którzy, pamiętajcie Państwo, pracują z dziećmi 24 godziny na dobę. Żyją mieszkając. 7 dni w tygodniu i najczęściej bez urlopu.   A proszę mi łaskawie powiedzieć, jaki obszar działania Państwo obejmują? Bo przed chwilą Pani powiedziała, że dzieci ze Śląska pojechały na obóz snowboardowy. Tak, my jesteśmy fundacją, która nazywa się Dolnośląska Fundacja na Rzecz Pieczy Zastępczej Przystanek Rodzina. Teoretycznie działamy, tak? Głównie na terenie Dolnego Śląska, ale mamy też rodziny z całej Polski.   Na przykład nasza rodzina z Wrocławska wyprowadziła się na Śląsk. I teraz zrobiła nam taką formę regionalnego działania. Taką filię? Taką filię.   Prawie, że filię. I mamy też taką filię w Warszawie. Mamy tam koordynatorkę regionalną i kilka rodzin też jest opiekowanych przez naszą koordynatorkę, wolontariuszkę.   I mamy też filię w powiecie wołowskim. Właściwie koordynatorka, która pochodzi z powiatu wołowskiego, jest z nami tutaj dzisiaj Asia. Jest też mamą zastępczą, jest mamą adopcyjną.   Pewnie pan za chwilę będzie ją przedstawiał. Ale Asia z kolei obsługuje powiat wołowski, średzki, lubiński i trzebnicki. Brakuje wam jeszcze Wybrzeża? Brakuje wam Tatr? Tam są inne organizacje.   My współpracujemy. Jesteśmy członkiem Koalicji na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej, która zrzesza różne organizacje i my się tutaj dogadujemy. Czyli na przykład jeżeli do mnie dzwoni rodzina z Podkarpacia, to mówię halo, halo.   Tam jest nasza przyjaciółka z Podkarpacia, która ma swoją fundację i która na pewno państwu pomoże. Chociaż mamy też tam rodziny. Tak sobie pomyślałem o Beskidzie Żywieckim, o Krynicy Górskiej.   Dlaczego? No dlatego, że to są fajne miejsca, żeby można było gdzieś tam coś zorganizować. My się naprawdę tutaj kontaktujemy między organizacjami, współpracujemy ze sobą, więc nie ma z tym problemu. A proszę mi powiedzieć, jakie jeszcze atrakcje proponujecie dzieciom? Organizujemy jako fundację, mamy takie stałe działania jak Mikołaj i Święta.   Robimy Mikołaja dla dzieci, który przynosi dzieciom prezenty marzeń. Od wielu, wielu lat dzieci nasze dostają prezenty marzeń. Dzieci piszą listy do Mikołaja, to znaczy jest to tabelka w Excelu.   Ustalają sobie z rodzicami, czy z rodzicami marzą sobie, dzieci marzą o jakichś prezentach. Następnie rodzice wypełniają i piszą do nas informację co to jest. I my poszukujemy Mikołajów, czyli darczyńców naszych, którzy robią indywidualne prezenty dla poszczególnych dzieci.   To jest jedna rzecz. A jak to się udaje? Cudownie. 520 osób zrobiło nam prezenty dla naszych dzieci, dla wszystkich dzieci.   Czyli nie ma takiego dzieciaka, który z płaczem odszedł od świętego Mikołaja. Jeszcze od puszczego robimy imprezę i tutaj mamy znowu darczyńców. Nie wszystkich mogliśmy zaprosić, bo impreza była na 380 osób w tym roku.   Ale w przyszłym roku już mamy, znaczy w obecnym roku mamy plan już na taką większą salę. Wszystko zależy oczywiście od darczyńcy. Czyli jeżeli darczyńca nam udostępni przestrzeń za darmo, no to na pewno taką imprezę zrobimy.   Jedyną rzecz, za którą musimy zapłacić, bo niestety tego nikt nam nie chce dać za darmo, to jest catering. Więc też na takie rzeczy musimy mieć pieniądze. A proszę mi powiedzieć, jak rodzice reagują na tego typu przedsięwzięcia? No będzie Pan pytał tutaj za chwilę.   Z mamami to za moment. Rodzice są bardzo szczęśliwi. Przyjeżdżają z tymi dziećmi.   Są takie imprezy rzeczywiście fajnie zorganizowane dla różnych środowisk. I nagle się okazuje, że jest pustka, bo komuś się nie chciało przyjechać. Ktoś nie załatwił busa, ktoś stwierdził, że to za daleko.   No to u nas takie rzeczy jak bus to załatwiają koordynatorki. I tak naprawdę my się tym wszystkim nie zajmujemy sami osobiście. Czyli jak trzeba kogoś dowieźć, to już tam się wszystko organizuje.   Rodziny między sobą się wymieniają i jest to załatwiane. Także impreza w zeszłym roku była bardzo udana. I to nie jest impreza taka, że ktoś przychodzi, bierze prezent i wychodzi.   Nie, to jest od 13 do 20. Siedzimy przy pięknych stołach, okrągłych jak na weselu. Dzieci się czują godnie, dostojnie.   Wszyscy są pięknie ubrani. W zeszłym roku postanowiłyśmy, że zespół zarządzający będzie w czerwonych sukienkach, bo nasz kolor to jest czerwony, granatowy, biały. To są nasze kolory, głównie czerwone.   Więc dziewczyny były w czerwonych sukienkach, tak żeby dzieci też nas widziały nie tylko w koszulkach. To wyszło nam w rozmowie z jednym z dzieci, że jak to pani prezes przychodzi tak ubrana. Pani prezes to powinna chodzić w sukience, w garsońce.   No więc od pewnego czasu rzeczywiście na różnego rodzaju spotkania przychodzimy dostojnie ubrane. Był święty Mikołaj? Był święty Mikołaj, cudowny, tak. Był święty Mikołaj, rozdawał prezenty, ale jeszcze zanim, bo mamy tak, mamy jedzonko, mamy prawie dwie godziny warsztatów, zabaw dla dzieci w tym czasie.   Co mają rodzice? Czas na kawkę, herbatkę i pogaduszki. I ploty. I ploteczki mogą się wreszcie na chwilę wyłączyć.   Pomimo tego, że wszyscy jesteśmy w olbrzymiej przestrzeni hotelu, bo akurat tam jest nasz darczyńca ukochany, który nam już dwa lata z rzędu pozwala zorganizować Mikołaja. Mam nadzieję, że w przyszłym, w obecnym roku też nam pozwoli. Druga rzecz, którą robimy to są festyny dla naszych rodzin z okazji Dnia Rodzicielstwa Zastępczego.   My to traktujemy jako integrację. I kolejna rzecz, do której chcemy wrócić, co robiliśmy przed pandemią, to są na przykład rajdy górskie. I zapraszam Panie Marku kiedyś na taki rajd razem z naszymi dziećmi.   My robimy tak z 15 kilometrów, nasze dzieci z 35, tak? Bo idziemy taką chmarą ludzi, rodziców zastępczych, po drodze ploteczki, ploteczki, ploteczki. To dlaczego dzieci robią trzy razy więcej od was? A dzieci robią tak naokoło, jeżdżą tak za nami. A to na hulajnodze, a to na tym, a tamtym, siamtym i tak po prostu cały czas wokół nas.   I sobie tak spacerujemy po górach. Są jakieś nowe pomysły? Czy wystarczą te stale? Niestety jest mnóstwo nowych pomysłów. Najnowszą rzecz, którą będziemy robić we Wrocławiu, to będzie Regionalne Centrum Wsparcia Rodzin Zastępczych, które tutaj nam zasiała ziarenko Magda Różczka z Fundacji Ukochani.   I to jest olbrzymia rzecz. Drugą rzecz, którą będziemy robić w najbliższym czasie, też realizujemy od czasu wybuchu wojny niestety w Ukrainie. Wspieramy rodziny zastępcze i dzieci ukraińskie.   I też będziemy realizować duży projekt z UNICEF-em tutaj we Wrocławiu, na terenie Dolnego Śląska. Możemy zdradzić na czym on będzie polegać? Na przekształceniu dużej placówki ukraińskiej, która na dzień dzisiejszy jest wielodzietną placówką funkcjonującą według starych standardów, tak jak kiedyś u nas były duże domy dziecka, na takie bardziej urodzinione formy domowe. Czyli od dziesiątki do czternastki dzieci, wychowawca jeden na stałe, taka placówka opiekuńczo-wychowawcza typu rodzinnego.   Dzieci będą mieszkały w domu, w mieszkaniu dużym w domu. Dziesięć, maksymalnie czternaścioro dzieci, plus jeden wychowawca na stałe, plus do tego pięciu wychowawców, przepraszam, wspierających, w tym psycholog i pedagog. I te osoby będą pracowały z dziećmi.   I będziemy uczyć stronę ukraińską budowania tego typu formy i potem przekształcania ją jeszcze w formy bardziej urodzinne. Kochani, Małgorzata Sawicka, prezeska Fundacji Przystanek Rodzina. To była część oficjalna naszej rozmowy.   Część nieoficjalna, czyli prywatna teraz się zacznie. Jak to się stało, że Pani pomyślała o tym, by być mamą dla dzieci? Och, to jest bardzo moja osobista sprawa. Niestety, pracując bardzo ciężko zawodowo, bardzo ciężko przez prawie dwadzieścia lat, nie miałam szansy, nie miałam możliwości.   Los tak akurat stworzył, że nie urodziłam własnego dziecka. I w pewnym momencie z mężem, po kolejnym poronieniu, postanowiliśmy, że otworzymy rodzinny dom dziecka. To było takie wyzwanie, tak? Rodzinny dom dziecka.   Rok 2012 i wtedy taką decyzję podjęliśmy. Mamy duży dom, mieszkamy na wsi i wtedy to była taka decyzja. I ja zaczęłam szukać miejsca, gdzie mogę ten rodzinny dom dziecka zorganizować.   I jak takie trochę ślepe dziecko we mgle... No i właśnie jak to się udało? Mówi Pani, że mają Państwo duży dom, no to siedziba już była. Była siedziba, ale to nie jest takie proste. Najpierw trzeba znaleźć miejsce.   To nie było takie proste w 2012 roku. Co to znaczy miejsce? Jak Pani mieszka w dużym domu na wsi? Gdzie można to zorganizować. Czyli trzeba trafić do organizatora rodzinnej pieczy zastępczej.   Ja mieszkam w Powiecie, a oczywiście znalazłam w internecie, że to we Wrocławiu jest taki organizator. Więc udałam się na Młodych Techników, gdzie znalazłam wtedy w ówczesnym czasie w internecie ośrodek. Wtedy jeszcze był tam już przeniesiony nawet ośrodek adopcyjny, który zajmował się również pieczą zastępczą wcześniej.   Takie informacje wówczas były w internecie i tam mnie Panie pokierowały dopiero. Więc następnie udałam się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, który też jest we Wrocławiu. Powiatu Wrocławskiego na ulicy Kościuszki i tam zostałam przyjęta.   Każde spotkanie, które miało miejsce, najpierw byłam sama, mój mąż pracował, ja nie pracowałam, zrezygnowałam z pracy zawodowej. Więc każde spotkanie w takim miejscu jest weryfikacją kandydata od samego początku. Więc każda rozmowa, którą Panie przeprowadzały była sprawdzeniem, czy ja się nadaję do tego, żeby być rodziną zastępczą.   Na następne spotkanie zostałam zaproszona z mężem, więc to było kolejne spotkanie z pedagogiem, z psychologiem. Potem zostaliśmy zakwalifikowani na kurs, na który czekaliśmy 4 miesiące, aż się uzbierała grupa. Jak się uzbierała grupa 6 rodzin, było nas 12 osób, rozpoczęliśmy kurs, który trwał od lutego do końca czerwca.   Spotykaliśmy się raz w miesiącu tylko, musieliśmy odbyć 50 godzin szkolenia i 10 godzin praktyk. Szkolenie było bardzo profesjonalne i powiem szczerze, takie szkolenie, uważam osobiście, już to mówię i będę powtarzać, że lepsze powinien przejść każdy rodzic, zanim pomyśli o poczęciu dziecka. To naprawdę mocno otwiera oczy.   Takie szkolenie dla kandydatów na rodziców zastępczych. Mnie te praktyki zastanawiają, czyli państwo szli do domu, w którym były dzieci? Tak, szliśmy, mieliśmy dwie formy. Jedna forma to była wizyta domu dziecka w kontach wrocławskich.   Byliśmy tam akurat na takiej imprezie, gdzie mogliśmy coś zrobić dla dzieci, żeby się z tymi dziećmi bawić i przygotować im jakąś tam atrakcję. Takie zadanie dostaliśmy jako rodzice, jako kandydaci, a oprócz tego musieliśmy wizytować rodzinne domy dziecka, rodziny zastępcze. Każdy miał tam wskazaną rodzinę i tam odbywaliśmy rozmowy i formę taką praktyczną obserwowaliśmy tak naprawdę.   Mieliśmy możliwość rozmawiania z dziećmi. Mieliśmy przede wszystkim możliwość otrzymania informacji jak funkcjonuje rodzina zastępcza. Czyli ta rodzina zastępcza oprócz tego, że się opiekuje dzieckiem bądź dziećmi ma jeszcze kolejny obowiązek na tak zwanej głowie, czyli przyjmowania następnych rodziców, czy kandydatów na rodziców zastępczych.   Tak, dokładnie. Jak teraz wygląda wasza rodzina? My nie zostaliśmy rodziną zastępczą, a to dlatego, że założyliśmy fundację i z czasem ta fundacja zaczęła się tak rozwijać, że akurat jeszcze oprócz tego, przepraszam, zaczęliśmy szukać dzieci jako osoby nieczekające. Czyli pukaliśmy do domów dziecka i w tych domach dziecka szukaliśmy dla siebie dzieci.   I my z mężem otrzymaliśmy propozycję przyjęcia dziecka do domu, które okazało się być dzieckiem bardzo trudnym. I podjęliśmy decyzję wspólną, że nie będziemy zakładać rodziny dla tego dziecka, ale idziemy przez życie już o 11 lat z tym dzieckiem. Nie chcę zdradzać więcej tajemnic, bo to jest moja osobista sprawa tego dziecka, ale jest to dla nas tutaj taki bardzo trudny i ciekawy przypadek, bo też pozwolił mi się bardzo dużo nauczyć przez te lata.   Fundacja Przestanek Rodzina i teraz jeśli można, to pani Joanna. Słucham, dzień dobry. Dzień dobry.   Mama zastępcza? Tak. Mama adopcyjna? Tak. Regionalna Koordynatorka ds.   Rodzin Zastępczych. To zacznijmy od tego, co to znaczy mama zastępcza, a co to znaczy mama adopcyjna. Właśnie.   Dla osób, które w tym temacie od kilkunastu lat funkcjonujemy, wydawało nam się, że to jest takie bardzo oczywiste, ale to nie jest oczywiste. Otóż mama zastępcza, czy rodzina zastępcza, to jest rodzina, która przyjmuje, z reguły powinno być tak, że na jakiś czas dziecko do uregulowania jego sytuacji prawnej i albo to dziecko powraca do rodziny naturalnej, albo jeśli ma takie możliwości do rodziny adopcyjnej. U nas mamy pierwsze dziecko już dziewięć lat w rodzinie zastępczej.   Nic nie wskazuje na to, że trafi do rodziny adopcyjnej. Czyli to wasza rodzina będzie dla niego taką para adopcyjną? Tak. My już tak ustaliliśmy, że to dziecko będzie u nas do kiedy ono będzie miało taką wolę, ponieważ jest to dziecko z niepełnosprawnością.   Potrzebuje wsparcia tak naprawdę na każdym kroku. Potrzebuje wsparcia w każdym kierunku. My życzymy sobie, żeby było samodzielne.   Próbujemy go tego nauczyć, ale może być trudno. Pani Anna, zdaje Pani sobie sprawę, że to dziecko będzie z Wami na zawsze? Tak, zdaję sobie sprawę. Dlatego tak próbujemy go usamodzielnić po to, żeby mu było łatwiej w tak codziennym życiu.   Natomiast wsparcia osób innych na pewno będzie potrzebował. I teraz wrócę, co to znaczy ta adopcyjna? Adopcyjna to tak jak w przypadku mojej szefowej prezeski, to też dłuższy czas staraliśmy się o zasięg ciąży. Nie udało nam się i postanowiliśmy bardzo szybko, że będziemy dziecko adoptować.   Czyli zgłosiliśmy, poszukaliśmy ośrodka, który się w tym specjalizuje, ośrodek adopcyjny. Wówczas był w Legnicy. Wyraziliśmy naszą chęć uczestniczenia w szkoleniu i też było właśnie spotkania z psychologiem, z pedagogiem, ze specjalistami z tego ośrodka.   Czyli musieli Was sprawdzić? Musieli nas sprawdzić, bardzo musieli nas sprawdzić. Poczekaliśmy na szkolenie i to też było na takiej zasadzie, aż grupa się uzbiera i będzie mogło rozpocząć się to szkolenie. Nas było chyba 16 osób z tego co pamiętam.   Szkolenie jest bardzo podobne. Bardzo podobne, ale jednak troszeczkę inne, ale też trwające tyle samo. I po tym szkoleniu już czeka się na telefon, na wskazanie przez tych specjalistów dla nas konkretnego dziecka.   My wtedy akurat deklarowaliśmy, że chcemy dziecko jak najmniejsze, chcemy dziecko jak najlepiej by było dla nas. Chcieliśmy dziecko, żeby było noworodkiem. Ale określiliśmy takie, że do drugiego roku życia możemy przyjąć.   Na szczęście było tak jak my sobie wymarzyliśmy, że to było dziecko akurat wtedy dwuniesięczne. Adopcja polega na tym, że dziecko jak trafia do nas, sąd zmienia jego dane. Sąd nadaje nowy PESEL.   My mamy tak prawa i obowiązki jak rodzice biologiczne. Więc to dziecko jak trafiło do nas, jest to dziecko nasze. I jeśli nawet doszłoby do tego, że dziecko miałoby trafić do jakiejś innej formy, my mamy zobowiązania jak rodzice biologiczne do alimentacji, do spadki.   Wszystko jest tak jak w rodzinach biologicznych. Ile teraz ma Pociecha? Pierwsze ma, we wrześniu będzie miała 15 lat. No to zapytam o to, czy wie, że nie jesteście biologicznymi rodzicami? Tak, tak, tak.   Powiedzieliśmy i tutaj tak cały czas kiwałam głową jak pani prezes mówiła o tym, że takie szkolenia powinny być dla rodziców wszystkich. Więc my na tych szkoleniach właśnie o tym mówiliśmy. To jest bardzo ważne, żeby dziecko o tym wiedziało, bo my mieszkamy też na wsiebie.   Mieszkamy w bardzo małym środowisku i nie życzylibyśmy sobie tego, żeby nasze dziecko się dowiedziało, nie wiem, w piaskownicy, w szkole, przy szkole o tym, że nie jesteśmy biologicznymi rodzicami. I najpierw pracowaliśmy na tym, żeby to nam gdzieś tam przez głowę, przez gardło przeszło, że my nie jesteśmy biologicznymi. Więc już nasze dziecko jak było w łóżeczku, nie rozumiało co my mówiliśmy naszych słów.   Natomiast my już wtedy mówiliśmy, że nie jesteś z brzuszka, jesteś z serduszka. Tak my adopcyjni mówimy o swoich dzieciach. To bardzo ładnie.   Przepraszam, że komentuję, ale to nawet wzruszające bym powiedział. No a jak dziecko zareagowało wtedy, kiedy już wiedziało o co chodzi? Różnie, różnie. Jeszcze reaguje, jeszcze o tym wspomina, jeszcze o to pyta.   Natomiast my jesteśmy na to bardzo otwarci. Dajemy możliwość do rozmowy. Nie jest to dla nas temat, którego nie chcemy poruszać, bo chcemy żeby to dziecko było jak najbardziej naturalnie, mogło o tym rozmawiać, żeby nie bało się.   Bo wiemy też jaki świat jest, że jeśli by chciało, to by znalazło swoją rodzinę biologiczną, bo takie możliwości są i mogłaby znaleźć. Natomiast rozmawiamy. Jeśli jest taka potrzeba, to rozmawiamy.   To teraz Pani Danuta. Mama zastępcza i mama biologiczna. Dokładnie.   Czyli dwie mamy w jednej mamie. Dwie mamy w jednej mamie. W tym najważniejszym słowie mama.   Proszę powiedzieć, jak to się stało, że zdecydowała się Pani być mamą zastępczą? Jak to się stało? Ja od zawsze chciałam założyć rodzinę zastępczą. Mam też dość dobrą koleżankę. Ale dlaczego od zawsze? Bo mam dobrą koleżankę z dzieciństwa, która była, wychowywała się w rodzinie zastępczej.   I też widziałam ile jej to dało. Urodziły się nasze dzieci. Mamy już 16-letnią córkę i 11-letniego syna.   Czyli jesteście spełnioną rodziną. Tak, ale czegoś w tym naszym życiu nam brakowało. I tak z mężem od czasu do czasu wracaliśmy gdzieś do tych rozmów tak naprawdę o tej rodzinie zastępczej, może rodzinie adopcyjnej.   Jakby to było. Zawsze chcieliśmy też mieć większą rodzinę. Urodziło się nam dwoje dzieci, więc więcej nie.   I jak to zrobić, co tu zrobić. W międzyczasie zaczęłam też pracę w domu dziecka. Jestem pedagogiem w domu dziecka, w placówce opiekuńczo-wychowawczej.   I tam spotkałam moje dziewczyny. Zastępcze już teraz. Moje dzieci zastępcze.   I tutaj to była chemia. To była chemia. Zadziałało się, zadziałało.   Zwłaszcza młodsza. Z moją starszą córką, bo starsza córka też w formie trochę wolontariatu, trochę pomocy przychodziła pomagać. Dziewczyny zakochały się w sobie.   I nasze dzieci do męża. One muszą z nami mieszkać i koniec. A ja chciałem zapytać, jak to przyjęły dzieci biologiczne? Proszę bardzo, okazało się, że to one zarządziły.   Myśmy o tym rozmawiali z mężem faktycznie, ale trochę też baliśmy się. Jak nasze dzieci? Czy się nie poczują odrzucone? Bo dzieciaki po traumach potrzebują bardzo dużo uwagi, bardzo dużo miłości. Żeby tutaj też się nie czuły odsunięte na drugie plany te nasze dzieci.   A okazuje się, że dogadują się. Trójka dzieci jest właśnie tak, że rok po roku jest 10, 11, 12 lat. Ja się śmieję, że to moje trojaczki.   Bo wszystko, jak się kłócą, to się kłócą razem. Jak spiskują, to spiskują razem. Jak coś kombinują, jest cisza, no to trzeba biec na górę bardzo szybko do pokoju i sprawdzać, co tam się dzieje w tym momencie.   Czyli kłopotów, takich iskrzenia na styku dzieci państwa i dzieci z domu dziecka nie ma żadnych? Są na zasadzie rodzeństwa. Tak jak między każdym rodzeństwem. Tak jak między każdym rodzeństwem tutaj są.   No i wiadomo. Mamo, bo on oddycha moim powietrzem. Mamo, bo tamten się na mnie biega.   Oczywiście. On się na mnie patrzy i to mnie boli. Więc jest.   Bywa, pojawia się ta zazdrość. Pojawia się dość i rywalizacja. Pojawiają się u dzieci zastępczych też.   Dzieci w szkole dogryzają, bo twoja mama cię oddała, bo twoja mama cię nie chce. Więc te żale, te trudne emocje są bardzo często. Wynikają problemy też z tego, co te nasze dzieciaki spotkało w przeszłości.   My leczymy te rany zadane kiedyś naszym dzieciom w duszy. To jest taki bardzo ciężki temat, ale idziemy do przodu, dajemy radę. Mówi się tak, a raczej jak rozmawiałem przed wejściem na antenę z paniami, że pierwszy miesiąc to miesiąc miodowy.   Jak dziecko się pojawia, to wszystko jest pięknie, cudnie, fantastycznie, no ale miesiąc miodowy ma to do siebie, że trwa miesiąc. I się kończy. I co potem? No i potem dzieci się czują pewnie u nas w domu najczęściej.   Pokazują to, co je boli, pokazują to, jakie są, a my się domyślamy, z czego to może wynikać i próbujemy to leczyć. Naciągają nasze granice. Naciągają, sprawdzają.   Dokąd można się posunąć. Na co mi pozwolą, czy mnie nie oddadzą. Każde dziecko to ma, to właśnie o tym też chciałem powiedzieć.   Myślę, że każde dziecko testuje rodziców. Dokąd się może posunąć i gdzie będzie mu najlepiej i jak najwięcej tego terytorium zagarnąć. Ale tu właśnie dochodzi jeszcze jedna rzecz.   Wiemy, że nie jesteśmy, to nie mój tata, nie moja mama. No i ten lęk, a może ja się znudzę.

  • Ferie zimowe dla dzieci z rodzinnej pieczy zastępczej (2025)

    Letnie i zimowe wyjazdy to już stały punkt działań naszej Fundacji. Co roku wysyłamy na ferie i letnie kolonie dzieciaki z rodzinnej pieczy zastępczej i staramy się dostarczyć im maksymalną dawkę aktywności i zabawy na świeżym powietrzu. W tym roku w zimowym sezonie wysłaliśmy na ferie 104 dzieci, z czego pobyt dla aż 25 z nich został dofinansowany przez Fundację Drzewo i Jutro ! Tej zimy zorganizowaliśmy aż 4 różne wyjazdy: - Obóz Trzy Pióra (Kowary) - VHS Czarny Groń - DWD Green Rest (Polanica Zdrój) - Centrum Promocji Zdrowia w Tarasce W ramach wyjazdów dzieci uczyły się sportów zimowych, doskonaliły swoje umiejętności na snowboardzie, ale też przeżywały prawdziwe karkonoskie przygody, śledziły legendarnego Ducha Gór, uczyły się obsługi kompasu i nabyły umiejętności wyznaczania azymutu. Ale to nie wszystko! Podczas obozów dzieci wspinały się po skałkach, spacerowały po lesie i spędziły dużo, dużo czasu w plenerze. I o to chodziło! Czas spędzony na dworze z rówieśnikami to najlepszy sposób na to, aby odpocząć od ekranów telefonów i komputerów. Zróżnicowany program zajęć i maksymalne wykorzystanie czasu na aktywności w plenerze jak zwykle były strzałem w dziesiątkę. Dzieci wróciły do domu wypoczęte i zrelaksowane, a przede wszystkim, dzięki doskonałej zabawie zyskały świeżą głowę i nową siłę to mierzenia się z codziennością.   Łączny koszt wyjazdów dla dzieci wyniósł w tym roku 192 945 zł. Finansowanie wyjazdów: - Fundacja Drzewo i Jutro – 60 000 zł - środki pozyskane z tytułu 1,5% - 18 060 zł - darczyńcy prywatni – 34 079, 58 zł - zrzutka – 16 200 zł - rodzice zastępczy dopłacili 52 000 zł - własne środki Fundacji – 12 605,42 zł Dziękujemy wszystkim darczyńcom w zaangażowanie i wsparcie przy tym projekcie!

Przydatne linki

Logo autobus i przystanek fundacji
cz3.png
Logo Fundacji Przystanek Rodzina

KRS 0000495960

REGON 022351060

NIP 8943051558

Nr konta bankowego do wpłat darowizn:

Konto ogólne: 

91 1020 5226 0000 6002 0467 4810

​Konto celowe – „Pomoc Ukrainie / Dom bez Granic”:

​70 1020 5242 0000 2102 0692 2142

Kontakt z nami

ADRES

ul. Legnicka 65, 54-206 Wrocław

EMAIL

TELEFON

+48 691 598 350

© 2026 Dolnośląska Fundacja na Rzecz Pieczy Zastępczej "Przystanek Rodzina". Powered by 3Art

bottom of page